Warto wiedzieć
- W profilach prywatnych trzeba najpierw włączyć opcję obserwowania.
Kiedy obserwujący są lepszym wyborem niż polubienia
Jeśli publikujesz regularnie i zależy Ci, żeby posty do kogokolwiek docierały, obserwujący są usługą właściwą. Licznik polubień strony jest statyczny i mówi o przeszłości; lista obserwujących decyduje o tym, ilu ludzi zobaczy to, co wrzucisz jutro. Strona z dużą liczbą polubień i znikomą liczbą obserwujących publikuje w próżnię.
Odwrotnie jest, gdy strona jest wyłącznie wizytówką i nie zamierzasz nic na niej publikować. Wtedy sensowniejsze są polubienia, bo to one tworzą liczbę, którą widać na pierwszy rzut oka. W praktyce większość firm potrzebuje obu i w zbliżonych proporcjach — rozjechane liczniki są dziś najczęstszym powodem, dla którego fanpage wygląda na zaniedbany.
Ile obserwujących ma sens w Polsce
Warto zacząć od tego, po co Ci Facebook. W Polsce nie jest to miejsce, w którym zapada decyzja zakupowa — od lat robią to Allegro i OLX — więc licznik obserwujących pracuje tu głównie jako dowód, że firma istnieje i jest prowadzona. Do tego wystarczy skala znacznie mniejsza niż na Instagramie.
Dla firmy lokalnej sensowny przedział to kilkaset do dwóch tysięcy. Powyżej tej granicy dokładasz liczbę, która nikogo bardziej nie przekona, a jednocześnie rozjeżdża proporcję między obserwującymi a realnymi reakcjami pod postami. Jeśli budżet jest ograniczony, przenieś nadwyżkę na Instagram albo YouTube — w Polsce zrobią więcej.
Wymagania i przebieg realizacji
Dla strony wystarczy jej publiczny adres. Dla profilu prywatnego trzeba wcześniej włączyć w ustawieniach opcję obserwowania — bez niej nikt nie może Cię obserwować i zamówienie nie ruszy. Nie prosimy o hasło, o rolę administratora ani o dostęp do Business Managera.
Start następuje w ciągu 0–2 godzin od zaksięgowania płatności, a całość rozkłada się na jeden do czterech dni. Profil albo strona muszą pozostać publiczne przez cały ten czas. Spadki w oknie 30 dni uzupełniamy bezpłatnie po podaniu numeru zamówienia.